Przed niespełna sześciu laty, w numerze benedyktyńskim ZNAKU (Nr 13 z grudnia 1980 r, s. 1563) wyraziłem w konkluzji artykułu pt. „Łańcuch Chrystusa” następujące przypuszczenie: „chyba przez chrześcijański personalizm, zaczerpnięty wprost z Nowego Testamentu, św. Benedykt jest tak sympatyczny dla dzisiejszego czytelnika”. Dziś chciałbym to swoje twierdzenie uzasadnić na nowo na innym przykładzie, mianowicie, do jakiego stopnia chrześcijański personalizm przenika pojęcie profesji monastycznej takiej, jaką widział św. Benedykt w swojej Regule.
Niejeden czytelnik – zdaję sobie z tego sprawę – może nią odnieść z pewną dozą nieufności do takiego przedsięwzięcia jak szukanie cech prądu umysłowego niedawnej daty w instytucji najstarszych zakonów. Przecież ruch mniszy swymi początkami sięga czasów chrześcijańskiej starożytności, a św. Benedykt jest postacią z czasów przełomowych między antykiem a średniowieczem. Dodajmy jeszcze do tego pokutujące jeszcze w myśleniu niejednego poglądy na masowe zamykanie w klasztorach średniowiecznych wielu ludzi bardzo młodych, nawet dzieci, a sceptycyzm wzrośnie. Odpowiadam na tego rodzaju możliwe zarzuty dwoma argumentami. Po pierwsze mam na myśli nie personalizm wieku XX–go, lecz ten który jest właściwy dla Ewangelii. Po wtóre — nie przecząc bynajmniej licznym nadużyciom wolności dzieci, ograniczanych przez wolę rodziców w sprawie obioru życia zakonnego, chcę w pełnym świetle ukazać myśl świętego Patriarchy monastycyzmu zachodniego, myśl o profesji mniszej. Czy i w jakim stopniu ta myśl była realizowana przez wiek następne to jest już kwestia inna, historyczna.
Przed profesją — dialog powołania
Wymownym przykładem więzi międzyosobowej jest każdy dialog. Jest on wręcz dziś hasłem Kościoła w jego stosunkach ze światem zwłaszcza od czasów II Soboru Watykańskiego. Słusznie Jana Pawła II określa się mianem „Papieża dialogu”. Wszystko to dziś uważamy za nasze, współczesne, aktualne i nieodłączne od personalizmu.
Międzyosobowy też charakter Objawienia Bożego został dobitnie podkreślony przez soborową Konstytucję o Objawieniu Bożym (Dei verbum). Jej pierwszy rozdział bowiem mówi o nawiązaniu dialogu ze strony Boga, który się objawia człowiekowi po to, by on z kolei przez wiarę odpowiedział Bogu. Bóg osobowy nawiązuje kontakt z ludźmi jak z przyjaciółmi, zapraszając ich do wspólnoty ze sobą przez udział w życiu samej Trójcy. W ślad za powołaniem do wiary idą także wszystkie inne powołania, bardziej szczegółowe — kapłańskie czy zakonne, według wzorów biblijnych dialogów, których jest wiele. Zakonne powołanie jako dialog przedstawił niedawno Jan Paweł II w osobnym dokumencie (adhortacja apostolska Redemptionis donum o konsekracji zakonnej). Wszystko to nam brzmi w uszach jako świeże. Reagujemy na to ciesząc się, że głównie prawnicze ujęcie ślubów, które do niedawna panowało wyłącznie w literaturze na temat życia zakonnego, ustąpiło — jak nam się zdaje — nowemu.
Tymczasem to „nowe” — zgodnie z określeniem Pańskim o wydobywaniu ze skarbca rzeczy nowych i starych (por. Mt 13,52) — okazuje się bardzo „starym”, gdyż w Prologu do Reguły św. Benedykt przedstawia nam powołanie jako dialog powołującego Boga z powołanym człowiekiem. A co przy tym znamienne, że św. Benedykt nie korzysta w tym swoim dialogu powołania z żadnego gotowego wzoru biblijnego, lecz cytaty z Pisma św. dobiera według pewnej własnej koncepcji. Można ją teraz określić jako biblijną, ale w tym szerszym znaczeniu — wykorzystania przez Świętego nie tyle poszczególnych scen powołania, ile idei przewodnich Pisma Św., znanych mu dobrze z nieustannej lektury, z owej lectio divina, która ma karmić mnicha.
Prolog Reguły jest najpierw dialogiem „Mistrza, dobrego ojca”, a więc Zakonodawcy, z „synem” czyli kandydatem do życia mniszego, ujętego jako służba żołnierska u prawdziwego Króla — Chrystusa. Ale w ramach tej apostrofy do ucznia pojawia się prędko pod piórem Patriarchy dialog między powołującym Bogiem a człowiekiem. Zaczyna go Bóg. Święty wkłada w usta Boże znane sobie słowa Boże z bardzo różnych kart Pisma św. Ten pouczający zestaw warto tu przytoczyć w całości. Otwiera go prawdziwie żołnierska pobudka wzięta ze św. Pawła: „Nadeszła godzina powstania ze snu” (Rz 13,11). Owa „godzina” — tyle co otwarta przez Boga szansa zbawienia — tutaj otrzymuje na tle całości zbawczego planu pewne szczególne zastosowanie. Jest to zachęta do wykorzystania wezwania Bożego do spędzenia życia, czy reszty życia, jak najbardziej sensownie. Następnie przytoczone są słowa zachęty z psalmu – „Obyście usłyszeli dzisiaj głos Jego: nie zatwardzajcie serc waszych” (Ps 95 [94], 3). A zatem po wstępnym stwierdzeniu doniosłości chwili następuje już zew ze strony samego Boga, wzmocniony nowym cytatem tym razem z Apokalipsy: Kto ma uszy (zdolne słyszeć), niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów (Ap 2,7n.). Po tych dwóch apelach Bożych o nasłuchiwanie głosu następuje wskazanie przedmiotu zachęty wraz z jej uzasadnieniem, przy czym mówią jednocześnie oba Testamenty: Pójdźcie, synowie, słuchajcie Mnie, nauczę was bojaźni Pańskiej (Ps 34 [33], 12); Biegnijcie, dopóki macie Światłość życia aby ciemności śmierci was nie ogarnęły (J 12,35). Cel powołania staje się jeszcze wyraźniejszy w następnym urywku, który brzmi:
Pośród licznego tłumu, któremu Pan mówi te słowa, szuka On sobie współpracownika (operarium, dosłownie za Pismem: „robotnika”) i raz jeszcze powtarza: „Któż jest człowiekiem, co miłuje życie i pragnie dni, by zażywać szczęścia? (Ps 34 [33], 13).
Jeśli słysząc to, odpowiesz: „Ja”, rzecze ci Bóg:
„Skoro chcesz mieć prawdziwe i wieczne życie, «powściągnij swój język od złego, od słów podstępnych twe wargi. Odstąp od złego czyn dobro: szukaj pokoju, idź za nim» (Ps 34 [33], 16). Gdy to uczynisz oczy Moje zwrócone będą ku tobie, a uszy Moje otwarte na prośby twoje. I zanim Mnie wezwiesz, powiem: «Oto jestem” (Iz 58,9)”Cóż dla nas milszego, bracia, najdrożsi, na to zaproszenie? Oto w swej łaskawości Pan sam ukazuje nam drogę życia”.
Kolejne wnioski praktyczne, sformułowane znów biblijnie jako „przepasanie bioder” (Ef 6,14) na chwilę przerywają dialog, ale zaraz powraca do niego św. Benedykt:
Lecz zapytajmy Pana razem z Prorokiem: Kto będzie przebywał w Przybytku Twym, Panie, kto zamieszka na Twojej świętej górze? (Ps 15 [14], 1). A zapytawszy słuchajmy, bracia, jak Pan odpowiada i ukazuje nam drogę do swego przybytku mówiąc: Ten, kto postępuje bez skazy, działa sprawiedliwie, a mówi prawdę w swym sercu i nie rzuca oszczerstw swym językiem; ten, który nie czyni bliźniemu nic złego i me ubliża swemu sąsiadowi (Ps 15 [14], 2—3). A gdy diabeł mu coś doradza, odtrąca go razem z jego podszeptami daleko od swego serca i od razu wniwecz obraca wszelkie zamysły złego ducha a rodzące się w mm pokusy
