Uczestnictwo w sprawowanej w niedzielę Eucharystii jest normą życia katolika

  • 10 grudnia 2019

Uczestnictwo w sprawowanej w niedzielę Eucharystii jest normą życia katolika

Msza rozpoczyna się na długo przed tym, kiedy się rozpoczyna. Chodzi mi o to, że bardzo wiele wkłada się w jej przygotowanie, samo zaś rozpoczęcie ceremonii liturgii jest zwieńczeniem wielu łask, które tajemniczo współdziałają w życiu setek, czy nawet tysięcy ludzi. Tak naprawdę możemy powiedzieć, że Msza rozpoczyna się przy stworzeniu świata. Bóg od początku przewidział w swych planach takie spotkanie ze swym stworzeniem. Nie zamierzam tutaj prześledzić Mszy do jej aż tak zamierzchłych początków, a jedynie podsunąć moim czytelnikom tego rodzaju refleksję. Najszerszy kontekst dla Mszy stanowią stworzenie świata i historia ludzkości; kontekst ten zakładają z góry i wyrażają liczne obrzędy i teksty. Dostrzeżemy to, analizując kolejne części Mszy. Być może dla naszych celów wystarczy na razie jedynie to wszystko zasugerować, skupiając się bardziej na tym, co należy do przygotowań, bezpośrednio poprzedzających daną Mszę. Nie mówię tu o zapalaniu świateł, otwieraniu drzwi, przygotowaniu naczyń i szat liturgicznych, ani dobieraniu odpowiedniej oprawy muzycznej. Mówię o głębokim znaczeniu teologicznym, jakie kryje się w przybyciu licznych osób z licznych miejsc i zebraniu się ich w jednym miejscu, by sprawować Eucharystię. Mówię o tajemnicy zgromadzenia.

Msza rozpoczyna się wtedy, kiedy wszyscy się gromadzą, i sam ten fakt cechuje doniosłość. Powinniśmy to zauważyć, zastanowić się nad tym w zdumieniu i odczuć radość. W przybyciu wielu osób w jedno miejsce po to, by modlić się pod przewodnictwem swego biskupa lub kapłana, mamy do czynienia z bardzo konkretnym urzeczywistnianiem się tego, czym jest i czym ma być Kościół. W języku greckim słowo „kościół” brzmi ekklesia, co przejęła łacina, używając go jak własnego. Z łaciny ecclesia przeniknęła do języków romańskich. Niestety słowo angielskie church ma inną etymologię, dlatego też musimy nieco się wytężyć, żeby upewnić się, czy słyszymy wszystko, co sugeruje nam ecclesia jako termin, którym nazywamy tę grupę ludzi. W grece znaczy on dosłownie „zawołanie” i „zwołanie razem”. Tak więc kościół oznacza tych, którzy zostają skądś zawołani przez Boga i zwołani przez Niego w jedno miejsce. Za każdym razem, kiedy używamy słowa „kościół”, powinniśmy próbować mieć na uwadze to jego znaczenie. Kościół to zebranie się tych, których wzywa Bóg; jest zgromadzeniem, które tworzy się i wspólnie trwa.

Już zatem ludzie, którzy przychodzą do kościoła, są tajemnicą. W tym konkretnym przyjściu ukryta została rzeczywistość Boska. Dobrze zrobimy, jeśli oddamy się kontemplowaniu konkretnej natury tego wszystkiego, co wiąże się z gromadzącą się na tę uroczystość wspólnotą. Za każdym ochrzczonym, który przybył, aby uczestniczyć w Eucharystii, stoi potężna i wspaniała historia osobistego doznania łaski, historia zmagań, trudów i radości, a wszystko jednoczy wiara tej osoby. Wszyscy otrzymali swą wiarę dzięki innym, którzy wierzyli przed nimi i ją przekazali. Oznacza to bycie Kościołem, a sam moment przyjęcia ludzi stanowi odświętne zwieńczenie procesu przekazywania wiary. Wiara gromadzi wielu wierzących w jednym miejscu, ściągając ich z setek różnych kierunków i stron, gdzie przebywają tysiące ludzi. Zbieranie się tak wielu w jednym miejscu ma pewien specyficzny wymiar. Lud ten poddaje się działaniu Boga. Wielu staje się jednym, nie dzięki swym własnym zabiegom, lecz dzięki otrzymaniu od samego Chrystusa życia, które On sam otrzymuje od kogoś innego, od swego wiekuistego Ojca. To poprzez otrzymanie od Pana tego, czego oni sami nie posiadają i czego nigdy sami by nie wytworzyli, wszyscy ci licznie zgromadzeni stapiają się w jedność, która pochodzi od Boga. Jedność ta ma swą nazwę: Kościół, zgromadzenie tych, których wezwał Bóg.

W samym obrzędzie Eucharystii wiele elementów wyraża Boską naturę rzeczywistości, która się dokonuje; elementy te są środkami, które ucieleśniają i zapewniają szczególną naturę tego, co się wydarza, a to znaczy, że Chrystus działa, społeczność zaś jest w pełni określona i może zaistnieć tylko przez to, co On czyni i czego dokonuje. Przykładowo zatem Chrystus jest reprezentowany w osobie biskupa czy kapłana jako głowa tego zgromadzenia. To on je zwołuje; to jego zwierzchności ono podlega; to jego słowo zostaje z wdzięcznością wysłuchane i rozważone; to wspólnie z Nim wspólnota ośmieli się odpowiedzieć Ojcu słowem i złożyć mu ofiarę dziękczynienia.

Wszystko to wydarza się w określonym czasie i przestrzeni. Ten czas i przestrzeń również odgrywają ogromną rolę w rozumieniu tajemnicy Kościoła, w eucharystii bowiem jeden czas i miejsce danego zgromadzenia – istniejącego konkretnie w określonej kulturze i w tym, a nie innym momencie historii, wraz ze wszystkimi historiami życia przybyłych ludzi – rozszerzają się i rozrastają, wskutek czego zawierają w tej przedziwnej formie tajemnicę Kościoła Powszechnego na całym świecie, na przestrzeni stuleci i w całych niebiosach, włączając społeczność świętych i aniołów w niebie. W każdym zebraniu się społeczności, która ma sprawować Eucharystię, zostaje wyrażona znakami liturgii i powołana do istnienia cała rzeczywistość Kościoła. Kościół jest lokalny i osadzony w czasie, inaczej nie mógłby powstać. Jednak rzeczywistość lokalna to zawsze coś więcej niż suma poszczególnych części. Rzeczywistość lokalna jest ikoną, w której uobecnia się rzeczywistość Kościoła Powszechnego. Właśnie z tego powodu w modlitwie eucharystycznej wymienia się miejscowego biskupa, a także biskupa Rzymu, z którym biskup lokalny i biskupi świata potwierdzają poczucie wspólnoty i apostolskiej wiary. Wymienia się świętych w niebie i wspomina zmarłych. Na świecy paschalnej, która dominuje w prezbiterium, wyryto wyraźnie bieżący rok. I wszystko to jest zawarte w języku i formach kulturowych danego miejsca.

Kto więc gromadzi się, by sprawować Mszę? Na pierwszy rzut oka jedynie konkretna grupa osób, które przywiodły tutaj osobiste historie ich życia. Ale w tym konkretnym zgromadzeniu ukryte jest znacznie większe, sama zaś celebracja Mszy odkryje to większe zgromadzenie. Zebrał się cały Kościół, na niebie i na ziemi, Kościół na całym świecie i na przestrzeni stuleci. A w tym Kościele zebrało się całe stworzenie i pragnienia wszystkich ludzkich serc. Ma się rozpocząć przygotowywana od początku świata Msza. W jej rytualnej formie i w ludziach, którzy odprawiają obrzędy, zawarte jest znaczenie całego stworzenia i całej historii ludzkości. To działanie powołuje do istnienia Kościół: sprawowanie Eucharystii to bycie Kościołem. Bycie Kościołem, zgromadzonym w jedno, stanowi Boży plan wobec świata. Eucharystię celebruje się jako dziękczynienie i na chwałę Boga, a także dla zbawienia całego świata.

Ogólny zarys całości obrzędu

Główne nurty tego, co wydarza się podczas Mszy, można dostrzec w dwóch podstawowych kierunkach, które wyznaczają jej zasadniczą formę, jak gdyby podstawową linię melodyczną. Pierwszy z nich to ruch Boga Ojca w stronę świata, drugi zaś to ruch świata w stronę Boga Ojca. W każdym momencie obrzędu będziemy chcieli zrozumieć, wzdłuż którego z tych dwóch kierunków podążają słowa i zachowania. Te dwa kierunki ujawniają swe aspekty trynitarne i eklezjastyczne, które należy opisać, byśmy mogli najpełniej usłyszeć pogłos tego, co się porusza.

Pierwszy ruch, objawiający się w aspekcie trynitarnym i eklezjastycznym, da się opisać w następujący sposób: Ojciec daje samego siebie poprzez Syna w Duchu Świętym. Konieczne jest, byśmy zatrzymali się tu na chwilę i spróbowali uchwycić głębię i tajemnicę tego, co to oznacza. Jeśli nie zwrócimy należytej uwagi na ten wymiar Eucharystii, takie wyrażenia trynitarne nie będą niczym więcej jak przypuszczalnie jedynie pobożnymi formułkami, jakie odmawia się z przyzwyczajenia. Ale mamy tutaj do czynienia z formą, z dynamiką, z samym zbawczym działaniem Boga na naszą rzecz: Bóg Ojciec ofiarowuje siebie światu, ofiarowując swego Syna. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał (J 3,16.) Lecz to nie wszystko. Ten kierunek ruchu w liturgii odsłania nam, że Ojciec daje swego Syna w Duchu Świętym i przez Ducha Świętego, który jest Duchem Ojca. W pewnym sensie Ojciec przydziela swemu Duchowi zadanie: ma On działać, oświecać, wyjaśniać i układać wszystko tak, aby poznano Syna i aby wszyscy, którzy w Niego wierzą, mogli żyć życiem, które całkowicie czerpać będą z życia Syna. Dokładnie ten aspekt trynitarny ujawnia się w tym, co wydarza się podczas Mszy: Ojciec daje siebie światu nie w jakiś mglisty czy niejasny sposób, ale konkretnie i namacalnie w ofiarowaniu swego Syna, Jemu zaś w każdej chwili towarzyszy działanie Ducha Świętego.

Ale w konkretności można się posunąć jeszcze dalej. Istnieje przecież kolejny wymiar, który stanowi nieodłączny element zbawczej działalności Boga. Jest nim Kościół, a mówiąc konkretnie, rzeczywiste zgromadzenie, któremu rzeczywiście ofiarowany zostaje Boży Syn. Ojciec nie daje Syna światu w mglisty czy niejasny sposób, lecz czyni to dokładnie w Kościele i poprzez Kościół. Oczywiście chodzi mi o to, gdzie zostaje w pełni ofiarowany, otrzymany i potwierdzony dar Ojca. Można też, naturalnie, widzieć działanie, łaskę i oblicze Chrystusa w wielu innych sytuacjach, jakie dzieją się na świecie i najwyraźniej nie mają związku lub też łączą się w bardzo luźny sposób z Kościołem rozumianym jako instytucja czy pojmowanym jako zgromadzenie eucharystyczne. Pomimo to Kościół, który sprawuje Eucharystię, wie, że jego misją jest przywieść każdego i doprawdy wszystko do stołu eucharystycznego jako dar, który zostanie złożony, by dokonało się przeistoczenie. Jest to misja Kościoła, ponieważ złożenie takiego daru na ołtarzu zostaje nam odsłonięte jako wola Ojca wobec wszystkich. (Jak czytamy w 1 Tm 2,4, Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy). Nawet więc w sytuacjach odległych od instytucjonalnego Kościoła i zgromadzenia eucharystycznego społeczność sprawująca Eucharystię dokładnie wie dzięki samemu sprawowaniu Ofiary, że cała materia i cała historia otrzymała w Chrystusie przyszłość, która jest niczym innym jak udziałem w jego zwycięstwie nad grzechem i śmiercią. Istnieje zatem ukryta w świecie dynamiczna siła, która działa tajemnie, zmierzając w stronę Eucharystii. Wszystkiemu i wszystkim na świecie zostało przeznaczone dzięki łasce przeistoczenie eucharystyczne. Musimy więc przyznać, że Ojciec daje światu swego Syna poprzez Kościół.

Również ruch w przeciwnym kierunku stanowi podstawową część każdego nabożeństwa eucharystycznego: ruch świata w stronę Boga Ojca. Również on charakteryzuje się aspektem trynitarnym i eklezjastycznym. Kiedy Ojciec przekazuje swego Syna w ręce Kościoła (pierwszy kierunek ruchu), czyni tak po to, by Kościół mógł spożytkować ten dar, a mianowicie z powrotem ofiarować Go Ojcu jako swoją własność (drugi kierunek ruchu). Tę samą tajemnicę da się opisać, patrząc na nią pod innym kątem. Kiedy Słowo przybiera nasze ciało – w takiej postaci Ojciec daje nam swego Syna – dzieje się tak, by Syn mógł oddać je Ojcu jako to, czym jest i czym był zawsze. Wszystko to dokonuje się w Duchu Świętym. Duch, który uformował dla Słowa Ciało w łonie dziewicy Maryi, Duch, który wskrzesił Ciało Chrystusa z martwych – ten sam Duch napełnia teraz dary, które Kościół zanosi, by przeistoczyły się, i sprawia On, że stają się jednym i tym samym: Ciałem utworzonym z ciała Maryi, ciałem wskrzeszonym z martwych, Ciałem Chrystusa, które Kościół ofiarował Bogu Ojcu w imieniu całego świata. Złożenie Ojcu Ofiary paschalnej świata może więc mieć miejsce jedynie w Kościele.

Wspomniałem we wprowadzeniu, że opis całości formy czy kierunku obrzędu Eucharystii, będzie nieoczekiwanie wymagał od nas odwołania się do tajemnicy trynitarnej. Zauważyliśmy istotnie nie tylko to, ale również fakt, że nie jest możliwe mówienie o Trójcy w sposób abstrakcyjny, lecz tylko w relacji do Kościoła. Także Kościół nie istnieje dla siebie, lecz dla świata. Opisując zatem dwukierunkowy ruch liturgii eucharystycznej, wymieniliśmy Ojca, Syna i Ducha – nie dało się tego jednak uczynić, nie wymieniając również Kościoła i świata.

Idealne nabożeństwo

Aby nasze myślenie o Mszy świętej było teologicznie poprawne, musimy wyobrazić sobie idealne odprawianie liturgii i nie zaplątać się w kwestie natury praktycznej, związane z tym, jak udało się lub nie udało dane nabożeństwo. Jeśli mamy niezbyt dobre doświadczenia z uczestnictwa w uroczystościach liturgii, podczas których nie sprawowano w sposób właściwy obrzędów lub też nie działo się to w sposób przewidziany przez Kościół, powinniśmy chwilowo odłożyć te wspomnienia na bok i wyobrazić sobie liturgię odprawianą tak, jak być powinno, w której każda osoba i każda część wznosi się na najwyższy poziom. Oczywiście, zagadnienia natury praktycznej mają doniosłe znaczenie, ale nie one stanowią tu przedmiot naszych rozmyślań. Budzące zastrzeżenia, źle odprawione nabożeństwa, nawet jeśli stanowią przeważającą część doświadczeń danej osoby dotyczących Mszy, nie są odpowiednią podstawą, na której dałoby się zbudować dobrą refleksję teologiczną. Można ją snuć jedynie przedstawiając sobie idealnie sprawowaną liturgię, jaką wyrażają księgi liturgiczne Kościoła i jaką zachowała najlepsza tradycja Kościoła. Jeśli potrafimy pogłębić nasze zrozumienie oparte na takim nabożeństwie, będziemy lepiej przygotowani, by rozstrzygnąć bardziej praktyczne kwestie odprawiania Mszy w konkretnych sytuacjach. Rozpoznamy, na czym polega problem, i będziemy wiedzieć, jak go rozwiązać.

I znowu, aby dysponować dobrą, w pełni rozwiniętą podstawą, która posłuży nam za fundament naszych rozważań, pomocne okaże się wyobrażenie sobie liturgii „z rozmachem”, to znaczy niedzielnej czy nawet odprawianej w wielkie święto, kiedy na nabożeństwo gromadzi się liczna grupa ludzi. Uczestnictwo w sprawowanej w niedzielę Eucharystii jest normą życia katolika. Zakłada się, że przychodzi na nią każdy członek społeczności. Taka uroczystość różni się od Mszy w dzień powszedni. Naturalnie na najgłębszym poziomie każdej Mszy wydarza się dokładnie to samo; również to, co tutaj powiemy o Mszy, będzie dotyczyło każdego nabożeństwa, na dużą czy mniejszą skalę, źle czy dobrze odprawianego. Mimo to Msza w dzień powszedni nie wyznacza normy. Jest ona bogatym dodatkiem, uzupełnieniem dla tych, którzy mogą na nią przybyć. Jednak aby ciągnąć refleksję teologiczną, lepiej odnieść się do nabożeństwa, które cechować będą wszystkie wymiary Mszy niedzielnej lub świątecznej. Od początku niedziela posiadała dla chrześcijan największe znaczenie jako dzień, w którym zbierano się na wspólną modlitwę, w niedzielę bowiem Chrystus powstał z martwych, w związku z czym każda niedziela upamiętnia Jego zmartwychwstanie celebracją Eucharystii. Celebracja ta nieuchronnie naznacza cały dzień, czyniąc niedzielę dniem całkowicie poświęconym modlitwie, odpoczynkowi w Bogu, radości obcowania razem, radości naszego zbawienia. Oto ideał. Powinniśmy go chronić przed wpływami współczesnej kultury i trybem życia, który podważa takie pojmowanie niedzieli.

W pewnym sensie w nasze wyobrażenie idealnego nabożeństwa należy włączyć biskupa, jako tego, kto kieruje przebiegiem liturgii. Wiem, że powszechnym doświadczeniem większości uczestniczących we Mszy ludzi jest celebrowanie jej przez kapłana, a nie biskupa. Jednak musimy zauważyć, że za każdym księdzem stoi biskup, który go wyświęcił i posłał do określonej społeczności, aby sprawował on Eucharystię. (Aby o tym przypominać, będę w swych wywodach dotyczących roli kapłana czasem odnosił się po prostu do księdza, a innym razem do biskupa). W zamierzeniach Boga wobec Jego ludu jest tak naprawdę tylko jeden kapłan, sam Chrystus. Ci, których zwiemy biskupami i księżmi, reprezentują jednego jedynego kapłana, samego Chrystusa. Są oni tajemnicami lub sakramentami, to znaczy konkretnymi ludźmi, w których ukryta jest rzeczywistość Boska, w tym wypadku rzeczywistość Chrystusa jako kapłana.

Biskup jest głową diecezji; stoi na jej czele i jest jej zwierzchnikiem. Nie pełni jednak tej funkcji jako indywidualna osoba, szczęściarz, któremu akurat przypadła władza. Reprezentuje on Chrystusa jako Głowę, Chrystusa jako jedynego zwierzchnika społeczności. Źródłem i szczytem życia wspólnoty diecezjalnej jest sprawowanie Eucharystii. I dokładnie tak, jak istnieje tylko jeden kapłan – sam Chrystus – istnieje tylko jedna Eucharystia, którą Chrystus jako Głowa swego Ciała–Kościoła nieustannie ofiaruje wraz ze swym Kościołem. Ta jedna Eucharystia, jak widzieliśmy, rozszerza się i rozrasta poprzez stulecia i po całym świecie, rozciąga się pomiędzy niebem a ziemią. Liczne odprawiane Msze, które odbywają się we wszystkich miejscach i na przestrzeni stuleci, są sakramentami jednej Eucharystii, to znaczy czymś konkretnym, dzięki czemu wierni stykają się z jedną jedyną Eucharystią. W ten sam sposób liczni biskupi na całym świecie, właśnie dlatego, że pozostają w łączności ze sobą, nauczając tych samych prawd wiary i sprawując tę samą Eucharystię, są sakramentami jednego jedynego Kapłana, który przewodniczy Eucharystii danej społeczności samego Chrystusa.

Podobnie ksiądz nie jest jakąś niezależną osobą bez zobowiązań, następnym szczęściarzem, któremu trafiło się kierowanie parafią. Reprezentuje on biskupa, który z kolei reprezentuje Chrystusa jako Głowę społeczności. Liczni księża diecezji, właśnie dlatego, że pozostają w łączności ze swym biskupem, nauczając tych samych prawd wiary i sprawując tę samą Eucharystię, są sakramentami jednego jedynego Kapłana, który przewodniczy Eucharystii danej społeczności: samego Chrystusa. Zgodnie z pradawną tradycją nazywa się to „święceniami kapłańskimi”. Sakrament kapłaństwa należy do siedmiu sakramentów Kościoła. To właśnie święcenie, które ustanawia łączność między księdzem a jego biskupem, między jednym biskupem a wszystkimi pozostałymi, zapewnia, że sprawowana przez daną społeczność wiernych Eucharystia nie jest celebrowana według obmyślonych przez nich samych zasad ani wytworzona przez nich samych. Jest to jedna jedyna Eucharystia, której przewodniczy jeden jedyny Kapłan, Jezus Chrystus.

Ważne jest jednak, by pamiętać, że Chrystus dzieli się swym kapłaństwem ze wszystkimi ochrzczonymi. Jeśli biskup czy ksiądz będący głową zgromadzenia eucharystycznego ma być znakiem jednego kapłaństwa Chrystusa, wszystkie jego słowa i gesty podczas obrzędu zmierzają w stronę zjednoczenia się z wiernymi w tym, co on czyni. Znaczy to, że kapłaństwo Chrystusa istnieje przez wzgląd na jego lud. Ściśle mówiąc, to we Mszy Chrystus pragnie zjednoczyć swój lud ze sobą w swym kapłańskim akcie ofiarowania samego siebie Ojcu przez wzgląd na świat. Dokładnie w tym sensie cały lud Chrystusa to kapłani, nie dlatego, że jak biskupi i księża reprezentują oni jedno jedyne kapłaństwo, lecz dlatego, że jednoczą się z Chrystusem w jego kapłańskim akcie. To właśnie apostoł Piotr wieści chrześcijanom, do których pisze:

Wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa (…). Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, świętym narodem… (1 P 2,5; 2,9).

Teraz jesteśmy gotowi, by przejść do samego sprawowania liturgii, posuwając się krok za krokiem od samego początku. Robiąc to, pamiętajmy, że wszystko, co jest mówione i czynione w tym obrzędzie, jest tajemnicą, sakramentem. Poprzez dane zgromadzenie wiernych objawia się cała tajemnica Kościoła. W Kościele Ojciec daje światu swego Syna w Duchu Świętym, świat zaś poprzez Kościół odpowiada Ojcu dziękczynieniem w Chrystusie i w Duchu Świętym.


Fragment publikacji Co się wydarza podczas MszyO autorze: Jeremy Driscoll OSB (ur. 1951) jest benedyktynem, cenionym liturgistą, znawcą patrystyki, tłumaczem dzieł Ojców Kościoła i autorem wielu publikacji teologicznych. Jest także poetą oraz miłośnikiem i znawcą poezji Miłosza. Wykłada teologię w opactwie Mount Angel w stanie Oregon oraz w Kolegium Św. Anzelma w Rzymie.

Słuchaj, synu, nauk mistrza…

Od jakiegoś czasu regularnie publikujemy materiały audio na profilach Apple Podcasts oraz Spotify. Jest to kolejne narzędzie, dzięki któremu docieramy do naszych słuchaczy i czytelników…

Posłuchaj

Newsletter

Zapisz się do naszej listy mailingowej.

Dziękujemy! Za parę minut otrzymasz e-maila z linkiem potwierdzającym subskrypcję...

Coś poszło nie tak...

Darmowy e-book
Skin Color
Layout Options
Layout patterns
Boxed layout images
header topbar
header color
header position