„Wolność jest w nas” – tyniecki wieczór niepodległości


W dniu 28.10.2018 mieliśmy okazję uczcić Rok Jubileuszowy 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę szczególnym spotkaniem połączonym z prelekcjami historycznymi, muzyką Chopina i wspólnym śpiewem polskich pieśni narodowych. Program zainicjowali nasi świeccy przyjaciele, ale wpisaliśmy się weń i jako mnisi, pomnąc, że bez niepodległej Polski nie doszłoby również do powrotu benedyktynów do Tyńca. Spotkanie poprzedziła Msza św. w intencji Ojczyzny oraz za zmarłych krewnych uczestników spotkania, tych zwłaszcza, których losy naznaczyły szczególne trudy i cierpienia związane z walką o wolność. W sali „Petrus” (wypełnionej) przywitał gości o. Opat Szymon Hiżycki OSB; odśpiewaliśmy Mazurek Dąbrowskiego, wysłuchaliśmy nokturnu i poloneza Chopina w wykonaniu Grażyny Budnickiej, następnie wykład pt. „Drogi do niepodległości” wygłosił Piotr Boroń – historyk, były senator, autor książki „Konfederacja Barska” i kilku śpiewników historycznych. Z kolei o. Konrad – archiwista klasztoru – zaprezentował kilka dokumentów ilustrujących rodzinne losy polskich zesłańców z okresu powstania styczniowego. W ten sposób historia ujęta została niejako w dwóch wymiarach – panoramicznym (wykład Piotra Boronia skłaniał do refleksji nad różnymi frapującymi aspektami pojęcia niepodległości na przestrzeni naszych dziejów) oraz – „domowym” – głęboko osobistym i ludzkim – w którym zwykłe, rodzinne listy, zapiski i pamiętniki pisane nie dla publikacji, lecz z myślą o najbliższych – mówiły same za siebie. W przerwach między prelekcjami i po nich śpiewaliśmy polskie pieśni patriotyczne, w czym pomagał nam profesjonalnie lirycznym tenorem artysta-śpiewak Grzegorz Uniwersał, a Piotr Boroń ilustrował je dodatkowo komentarzami historycznymi. Gdy doszło do „Pierwszej Brygady” – nastąpiła mała niespodzianka: o. Konrad wyciągnął z archiwów oryginalny, frontowy list jednego z legionistów 1 Brygady i puścił go w obieg po sali, odczytawszy wcześniej jego treść. List stanowił osobliwe, archiwalne curiosum – w swoim czasie nie dotarł bowiem bezpośrednio do adresata i przeleżał do naszych czasów nie otwarty! Odnaleziony został niedawno – jakby czekał na jubileuszowe stulecie – a uroczyście rozpieczętowano i odczytano go przed niespełna dwoma tygodniami w Miejskim Ośrodku Kultury w Olkuszu przy okazji premiery filmu o historii harcerstwa olkuskiego. Adresowany był bowiem do jednego z pierwszych olkuskich harcerzy. Pisane z pola walki proste, braterskie słowa – przez z górą sto lat zamknięte w kopercie – popłynęły teraz do serc „późnych wnuków”.

 

24 stycznia 1916 r.

Kochany Cenku! Wybacz, że nie odpisałem Ci zaraz na pierwszy list, dopiero po otrzymaniu drugiego. Teraz nasza III-cia komp. jest na pozycji, chodzimy co noc na patrol, a ponieważ zapadamy się w bagna za kolana, więc później się suszymy, wypoczywamy itd., więc nic dziwnego, że nieraz nie ma czasu na napisanie listu. Piszesz mi o wrażeniu, jakie na Tobie wywarły te kartki ze zwłokami legionistów. Na mnie trup nie wywiera żadnego wrażenia. Gdybym tak zaczął jak Ty nad każdym zabitym legionistą płakać, to by mi już łez nie starczyło. Takimi bohaterami znów nie jesteśmy, wypełniamy tylko swój obowiązek, wierzę, że i Ty byś to samo zrobił, gdybyś miał te lata, co ja. Daj spokój już tym bohaterstwom, dla [nas] to jest zwyczajna rzecz, gdy przyjdzie iść do ataku, to tyle mnie obchodzi, co gdybym poszedł na przechadzkę. Myślę sobie: zabiją mnie, to mnie nie będzie.

Nie obawiaj się, nie uprzykrzyło mi się to pisanie do Ciebie, owszem, sprawia mi to przyjemność i mam rozrywkę, ale lepiej jeszcze lubię czytać listy od Ciebie. Od Władka Wierzbickiego dostaję listy, a Barczyński był w III-cim batalionie naszej brygady, ale był ranny i pojechał do szpitala.

Cieszę się, że Mania wyzdrowiała i życzę Jej jak najlepszego. Żebym mógł, ucałowałbym Walerka, twojego braciszka za te parę słów.

Dla rodziców zasyłam serdeczne pozdrowienia. Bądź zdrów!

Piotr Ł[ysek]
Dopisek: O Franku Brodzie nic nie wiem.