Upadek (wiek XIX)

Następny dwuwiekowy okres charakteryzuje się upadkiem i odnową. Takie losy przeżywał zakon w całej Europie zachodniej, a także w Polsce, chociaż inne działały motywy i chronologia wydarzeń. Wiele klasztorów zlikwidował cesarz Józef II w poddanych sobie krajach. Jeszcze radykalniej niszczyła je Rewolucja francuska. Sekularyzację w krajach niemieckich sprowadziły wojny napoleońskie i traktat w Luneville (1801). Akcję kontynuował rząd pruski, jego pastwą padł ostatni klasztor benedyktyński na Śląsku, w Legnickim Polu (1810 r.).

Jako pierwszy z klasztorów sekularyzowana została Kościelna Wieś, gdy w 1782 r. król Stanisław August nadał ją ks. Sebastianowi Sierakowskiemu. Miejscowy prepozyt, o. Józef Damian Sadowski, z chwilą utraty praw Tyńca na rzecz króla, wycofał się do Lubinia i tam umarł.

Tyniec, pod rządami opata Floriana Amanda Janowskiego, odbudował mury zniszczone przez wojnę z 1771 r. Opat ten był biskupem tarnowskim w latach 1786—1801. W tym czasie Tyniec wyludnił się i utracił wiele swych posiadłości. Po śmierci Janowskiego zabroniono wyboru następcy. Co gorzej, celem germanizacji uniwersytetu krakowskiego przysłali tu niemieckich benedyktynów z Wiblingen. Po kilku latach trudnej symbiozy, Niemcy usunęli się, gdy Tyniec został włączony w granice Księstwa Warszawskiego. Po klęsce Napoleona granice przesunęły się znowu, a tynieckie opactwo na przełomie lat 1816/17 zostało rozwiązane. Powstała tyniecka diecezja; biskupem, z siedzibą w Tyńcu, został były przeor z Wiblingen, o. Tomasz Grzegorz Ziegler, który jurysdykcję rozciągał na tereny odłączone od diecezji krakowskiej na prawym brzegu Wisły. Niedogodność miejsca spowodowała przeniesienie siedziby biskupstwa do Bochni, a następnie do Tarnowa. Przy tej sposobności wiele pamiątek i książek tynieckich znalazło się w tarnowskich zbiorach. W 1831 r. pożar zniszczył budynki poklasztorne, które opuszczone zwolna popadały w ruinę. Jednocześnie wymierali dawni zakonnicy: o. Ignacy Tomaniewicz, ostatni przeor (1820), o. Jakub Łabowski, proboszcz (1833), wreszcie ostatni z mnichów, o. Szymon Niewolski (1844).

W 1819 r. na podstawie dekretu abpa Franciszka Malczewskiego kasacie uległy opactwa na Świętym Krzyżu i w Sieciechowie. Pozostali mnisi wymierali w rozproszeniu: ostatni ze świętokrzyskich o. Tomasz Dudziński (1854), ostatni z sieciechowskich o. Antoni Staszewski (1871). Smutnych losów doczekały się również kościoły, budynki klasztorne, biblioteki oraz cały dorobek z wielu wieków. Pozostał tylko klasztor w Pułtusku, zaangażowany w szkolnictwie.

Lubin i Mogilno wchodziły w skład Księstwa Warszawskiego, ale los ich został przesądzony z chwilą, gdy Wielkopolska wróciła pod jarzmo pruskie. Władze zadecydowały ich stopniową likwidację, konfiskacie więc uległy posiadłości, wzbroniono przyjmowania nowych członków, wyboru opata. Ostatecznie kasata spadła na Mogilno w 1833 r., a na Lubin w 1834 r. Budynki lubińskie uległy rozbiórce.

W 1844 r. rząd carski zlikwidował opactwo starotrockie, przenosząc pozostałych przy życiu zakonników do klasztorów w Horodyszczu i Nieświeżu.

Po upadku powstania styczniowego, skasowany został tak bardzo zasłużony klasztor w Pułtusku. Wychowało się tu wielu znanych ludzi, np. o. Anzelm Załęski, filolog, tłumacz Sarbiewskiego i św. Jana Złotoustego. Ostatni członkowie zgromadzenia, o. Hilary Leśniewski, proboszcz w Nowem, i o. Romuald Batogowski, proboszcz w Podstoliskach, dożyli do progu XX w.

W latach 1864 —1865 kasacie uległy dwa pozostałe klasztory w Nieświeżu i Horodyszczu. We wszystkich wypadkach zamknięciu klasztorów towarzyszyła krzywda ludzka, grabież dorobku i wielkie straty dla polskiej kultury.

Kilkanaście lat trwał okres, gdy benedyktyni Polacy żyli rozproszeni w obcych krajach. Pełnili rolę ogniwa łączącego historię polskich benedyktynów w całość. Dlatego warto wspomnieć tu brata konwersa Kazimierza (nazwisko nieznane), który w wieku 85 lat zmarł w opactwie św. Wincentego w Pensylwanii (1895 r.), do następnego pokolenia należał tamże br. Jacek Tomczak, emigrant z Polski (zm. 1913 r.). Współcześnie z nim żyli na Monte Cassino o. Kazimierz Bakanowski, brat słynnego zmartwychwstańca, w Tanzenbergu w Karyntii o. Placyd Nierzwicki (zm. 1914 r.); wreszcie w Muri-Gries w Szwajcarii br. Kazimierz Łuczycki z Ossolinki (zm. 1917 r.). W tym czasie jednak nadzieje na powrót benedyktynów do Polski zyskiwały mocne podstawy.

Succisa virescit. Sprawdziło się to w dziejach Zakonu w ciągu XIX w. Rewolucja francuska, jej następstwa na terenie Niemiec podcięły egzystencję wielu opactw, ale też odrodzenie przyszło z Francji i Niemiec. Głównym promotorem odnowy był o. Prosper Guéranger, opat z Solesmes, odnowiciel wielu klasztorów we Francji, twórca kongregacji solesmeńskiej. Środowisko to zainteresowało polską emigrację. W Solesmes bywał od r. 1865 ks. Walerian Kalinka, zmartwychwstaniec, współpracując z o. Alfonsem Guépin nad życiorysem św. Jozafata Kuncewicza. Nazwiska obu uczonych weszły następnie do lokalnej historii Tyńca. Ks. Kalinka zabiegał o sam zrujnowany klasztor, dopóki planów tych nie pokrzyżowała śmierć ks. Kajsiewicza. Ze swej strony, w r. 1880, o. Guepin czynił to samo, pod naciskiem sytuacji politycznej we Francji. Rozmowy toczyły się u kard. Czackiego, ale zamysł spełzł na niczym i francuska fundacja skierowała się do Silos w Hiszpanii.

Na przyszły bieg wypadków decydujący wpływ wywarli dwaj bracia Wolterowie, kolejni opaci w Beuron. W Beuron rozpoczął życie zakonne ks. Edmund Radziwiłł (imię zakonne: Benedykt).

Rychła jego śmierć zawiodła nadzieje, które wiązano z nim w Polsce. Beuron dało początek wielu klasztorom, m.in. w Pradze, skąd wyjść miała fundacja lubińska. Kongregacja beurońska rozrosła się szybko dzięki mądrym prawom. Z ufundowanego przez Beuron opactwa w Maredsous wyrosła kongregacja belgijska, interesująca ze względu na Tyniec.

Jednocześnie na najwyższym szczeblu spełniały się zamysły ściślejszego zorganizowania benedyktynów. Całe ich dzieje, czy to powszechne w Kościele, czy to partykularne w Polsce — jak to już zaakcentowano — wyrażały się w tendencjach dośrodkowych i odśrodkowych. Tym razem, 12 VII 1893 r., papież Leon XIII wydał breve Summum semper, łącząc wspólną konfederacją wszystkich benedyktynów na świecie. Papież mianował o. Hildebranda de Hemptinne, opata z Maredsous w Belgii, opatem-prymasem konfederacji z siedzibą przy uniwersytecie benedyktyńskim św. Anzelma.

Na tym tle wyjaśnia się niepowodzenie pewnej akcji, która ponownie obudziła nadzieje w Polsce. W 1892 r. pojawił się w Krakowie o. Majolus Lamey, tytułujący się wielkim przeorem z Cluny, i rozpoczął zabiegi o Tyniec. Jego korespondencja z kolejnymi krakowskimi biskupami, kard. Dunajewskim i kard. Puzyną, oraz z ksienią staniątecką przeciągnęła się do 1898 r. Klęska jego projektów wynikała z odosobnienia w czasach, gdy dokonywało się zjednoczenie. Lamey, pogrobowiec romantyzmu, w latach gdy liczyły się wszelkie przejawy zainteresowania benedyktynów Polską, spełnił swe zadanie. Kardynał Puzyna, chociaż energicznie przerwał z nim korespondencję, zwrócił uwagę na Tyniec, zabiegał o fundację w Solesmes, a następnie z Beuron, on wreszcie wydobył Tyniec z rąk kamery austriackiej i przez to ułatwił drogę do jego przyszłej odnowy.

Słuchaj, synu, nauk mistrza…

Od jakiegoś czasu regularnie publikujemy materiały audio na profilach Apple Podcasts oraz Spotify. Jest to kolejne narzędzie, dzięki któremu docieramy do naszych słuchaczy i czytelników…

Posłuchaj

Newsletter

Zapisz się do naszej listy mailingowej.

Dziękujemy! Za parę minut otrzymasz e-maila z linkiem potwierdzającym subskrypcję...

Coś poszło nie tak...

Darmowy e-book
Skin Color
Layout Options
Layout patterns
Boxed layout images
header topbar
header color
header position