Cel naszego życia jest większy niż jesteśmy w stanie sobie z tego zdać sprawę…

  • 15 lipca 2019

Cel naszego życia jest większy niż jesteśmy w stanie sobie z tego zdać sprawę…

Prawdziwie możemy się obudzić jedynie wówczas, gdy ktoś nas zawoła, gdy usłyszymy czyjeś wezwanie. Jeżeli staramy się to robić sami z siebie, ponieważ tak sobie postanowiliśmy na podstawie jakiejś idei, nie uda się to w pełni, bo pozostaniemy nadal w owej samotności wewnętrznej. Nasze życie ze swojej natury jest odpowiedzią, jest spotkaniem. Ta prawda wynika z samego stworzenia na obraz Boga i to jako mężczyznę i kobietę. Jesteśmy żywym, osobowym odblaskiem Boga, czyli odpowiedzią. Jakim obrazem będziemy, zależy od naszej odpowiedzi. Dlatego pierwszą sprawą w życiu duchowym jest usłyszenie wezwania: „Otwórzmy nasze oczy na przebóstwiające światło, a nasze uszy na głos Boży, który nas codziennie napomina, wołając”. Przeciwieństwem otwarcia oczu i uszu jest „zatwardziałość serca”. W tym miejscu trzeba dodać, że w Biblii serce nie jest ośrodkiem uczuć, jak mamy skłonność je traktować obecnie, ale centrum egzystencjalnym człowieka, centrum przytomności i myśli. Dlatego Syracydes, pisząc o stworzeniu człowieka, mówi między innymi: Dał im wolną wolę, język i oczy, uszy i serce zdolne do myślenia (Syr 17,6). Człowiek przez grzech pierworodny zaprzepaścił ten dar i dlatego prorok Jeremiasz, zapowiadając odnowienie Izraela, mówi w imieniu Boga: Dam im serce zdolne do poznania Mnie, że Ja jestem Pan. Oni będą moim narodem, Ja zaś będę ich Bogiem, ponieważ całym sercem powrócą do Mnie (Jr 24,7). Cała tra­dycja monastyczna skierowana jest na metanoję, przemianę serca tak ro­zumianego, to znaczy na przemianę widzenia i myślenia, które wyrastają ze słuchania słowa Bożego i rozpoznawania Jego dzieł. Mnich jest człowie­kiem, który zrozumiał, że Bóg nieustannie wzywa, że z Jego strony stale rozbrzmiewa: Pójdźcie, synowie, słuchajcie mnie, nauczę was bojaźni Pań­skiej. Biegnijcie, dopóki macie światłość życia, aby ciemności śmierci was nie ogarnęły (Ps 34[33],12; J 12,35).

Dlatego tak ważna jest postawa słuchania, o której mówiliśmy na po­czątku. Każdy autentyczny postęp duchowy dokonuje się jako odpowiedź na Boże wezwanie. O to także chodzi w omawianym tekście: „Powstańmy więc wreszcie, skoro Pismo Święte zachęca nas słowami”. Już usłyszeli­śmy, słowo Boże do nas dotarło, zatem podejmijmy je!

Pośród licznego tłumu, któremu Pan mówi te słowa, szuka On sobie współpracownika i raz jeszcze powtarza: Któż jest człowiekiem, co miłuje życie i pragnie widzieć dni szczęśliwe? (Ps 33,13 Wlg). Jeśli słysząc to, odpowiesz: “Ja”, rzecze ci Bóg: Skoro chcesz mieć prawdziwe i wieczne życie, powściągnij swój język od złego, od słów pod­stępnych twe wargi. Odstąp od złego, czyń dobro; szukaj pokoju, idź za nim (Ps 34[33],14–15). Gdy tak będziecie postępować, oczy moje zwrócone będą na was, a uszy moje otwarte na prośby wasze. I zanim Mnie wezwiecie, powiem: «Oto jestem» (Iz 58,9). Cóż dla nas milszego, bracia najdrożsi, nad ten Boży głos zaproszenia? Oto w swej łaskawości Pan sam ukazuje nam drogę życia (Prol 14–19).

Słowo musi być usłyszane indywidualnie. Nie wystarczy ogólny sens, ogólne znaczenie tekstu. Stąd lectio divina nie jest po prostu egzegezą tekstu, odczytywaniem jego znaczenia obiektywnego, ale osobistym, egzystencjalnym słuchaniem słów Boga do mnie skierowanych. „Liczny tłum” reprezentuje tutaj ogólność. Natomiast Bóg szuka sobie konkretnego współpracownika i do niego apeluje. Sam omawiany fragment, podobnie zresztą jak poprzedni, wyrasta z osobistej praktyki lectio divina. Dialog, jaki się rozgrywa, skomponowany jest z tekstów Pisma Świętego, w tym przypadku są to fragmenty Psalmu 34 i Izajasza, tekstów, które są odczytane bardzo osobiście, jako skierowane do mnie. Lectio divina wprowadza nas w dialog z Bogiem.

Ważny jest także zasadniczy motyw odpowiedzi: „miłość życia i pra­gnienie szczęścia”. Motyw ma wyraźnie charakter egzystencjalny. Chodzi o życie i jego pełnię, nie zaś jedynie o polepszenie czegoś, wydoskonalenie samego siebie. Słowo Boże trzeba usłyszeć na poziomie egzystencjalnym, tam, gdzie znajduje się moje centrum, moje „Ja”. Odpowiedź wyrastająca z owej głębi, odpowiedź swoim „Ja”, odpowiedź wyrastająca z pragnienia życia staje się dopiero prawdziwą odpowiedzią. W niej jednocześnie rodzi się owo „Ja”, które może stać się partnerem dalszego dialogu z Bogiem. Ono dopiero jest w stanie zrozumieć sens Bożych poleceń. Stają się one mądro­ścią życia, a nie literą prawa moralnego, które należy wypełniać, bo tak trzeba, taki jest wymóg zewnętrznej instancji. Przykazania Boże przyjęte jako wskazania odnoszące się do praktyki życia, otwierają dalsze wymiary spotkania, wymiary, jakich byśmy się nawet nie spodziewali: „Gdy tak bę­dziecie postępować, oczy moje zwrócone będą na was, a uszy moje otwarte na prośby wasze. I zanim Mnie wezwiecie, powiem: «Oto jestem» (Iz 58,9)”. Okazuje się, że Bóg od dawna oczekuje naszego wezwania i pra­gnie na nie odpowiedzieć, pragnie nam służyć. Jednak nie chodzi o zaspa­kajanie dowolnych kaprysów egocentrycznego „ja”, ale o pełną odpowiedź na pragnienie prawdziwego „ja”, które On stworzył w nas. Przypomina się w tym miejscu fragment z proroka Ozeasza:

Dlatego chcę ją przynęcić, na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca. Oddam jej znowu winnice, dolinę Akor uczynię bramą nadziei – i będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości, gdy wychodziła z egipskiego kraju. I stanie się w owym dniu – wyrocz­nia Pana – że nazwie Mnie: Mąż mój, a już nie powie: Mój Baal. Usunę z jej ust imiona Baalów i już nie będzie wymawiać ich imion. W owym dniu zawrę z nią przymierze, ze zwierzem polnym i ptactwem powietrznym, i z tym, co pełza po ziemi. Łuk, miecz i wojnę wyniszczę z jej kraju, i pozwolę jej żyć bezpiecznie. I poślubię cię sobie [znowu] na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana. W owym dniu – wyrocznia Pana, odpowiem na pragnienia niebios, a one odpowiedzą na pragnienia ziemi; ziemia zaś odpowie pra­gnieniu zboża, wina i oliwy; a one odpowiedzą pragnieniu Jizreel (Oz 2,16-24).

Dialog z Bogiem staje się w ten sposób dialogiem posłuszeństwa, wza­jemnością słuchania pragnień i ich wypełniania. W Ewangelii Pan Jezus zapowiada go: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna (J 16,23n). Wa­runkiem jest wejście w prawdziwy dialog z Bogiem żywym.

Przepasawszy więc biodra wiarą i pełnieniem dobrych uczynków, podążajmy ścież­kami Pana za przewodem Ewangelii, abyśmy zasłużyli na oglądanie Tego, który nas wezwał do swego Królestwa. Jeśli zaś pragniemy zamieszkać w Przybytku Jego Kró­lestwa, musimy biec drogą dobrych uczynków, gdyż inną tam się nie dochodzi (Prol 21-22).

Wyżej został określony cel, perspektywa spotkania z Bogiem aż po intymny dialog posłuszeństwa w miłości. Taką drogę otwiera przed nami Bóg. Jak nią iść? W tym momencie potrzebna jest nam reguła, czyli drogowskaz, jasno określone zasady życia. Taką regułą jest Ewangelia. Ona jest jedyną regułą życia prowadzącą do Boga, innej nie ma. Wszystkie inne są jedynie lepszą lub gorszą próbą wprowadzenia Ewangelii w życie. Tak jest także w odniesieniu do Reguły św. Benedykta. Stara się ona odczytać Ewangelię w życiu mnichów.

Istotne jest zrozumienie zasadniczej sytuacji: jesteśmy w drodze. Przede wszystkim oznacza to, że nie jesteśmy jeszcze „u siebie”, nie jesteśmy jeszcze w domu, jeszcze do niego nie doszliśmy. To, jak i czym żyjemy, jest jedynie etapem na drodze. Świadomość marszu zupełnie inaczej ustawia nas do życia. Nie spodziewamy się tutaj żadnej ostatecznej realizacji siebie. Cel naszego życia jest większy niż jesteśmy w stanie sobie z tego zdać sprawę. On nas całkowicie przerasta. Musimy pamiętać o niezmiernie ważnej nauce Pana Jezusa:

Kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znaj­dzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? (Mt 16,25n).

Nasze życie na ziemi jest drogą do „domu Ojca”. Święty Benedykt mówi, że trzeba nią iść „przepasawszy biodra wiarą i pełnieniem dobrych uczynków”. Co to znaczy? Przepasane biodra są znakiem gotowości, znakiem zasadniczej postawy. Ta zasadnicza postawa to właściwy duch, właściwe nastawienie: „wiara i pełnienie dobrych uczynków”. To jest to, co jest potrzebne z naszej strony: właściwa dyspozycja. Jeżeli się dobrze zastanowimy, to zarówno „wiara”, jak tym bardziej „dobre uczynki” wymagają jakiegoś określenia. Mówi się, że wszyscy pragną dobra, bo taka jest natura samej woli. Nie może ona chcieć zła. Natomiast problem polega na tym, jak to dobro rozumiemy, czy rzeczywiście jest ono dobrem prawdziwym. Podobnie z wiarą, może ona być wiarą nieprawdziwą, zafałszowaną, fanatyczną, źle ukierunkowaną. Tak było w przypadku św. Pawła, który z gorliwości o wiarę prześladował chrześcijan. Rozpoznał swój błąd dopiero przy spotkaniu z Chrystusem. W swojej subiektywności był przekonany, że czyni dobrze. Tak może być także i w naszym przypadku, nawet wówczas, gdy w swoim postępowaniu odwołujemy się do Osoby Jezusa Chrystusa. Aby zatem prawdziwie iść drogą „wiary i dobrych uczynków”, trzeba tego pragnąć i jednocześnie być otwartym na Boże wskazania, pozwolić się Bogu prowadzić, o czym św. Benedykt powie obszernie w dalszej części Reguły, w szczególności mówiąc o posłuszeństwie. W tym fragmencie podkreśla jedynie konieczność naszej gotowości, naszego zdecydowania się na pójście drogą sumienia. Ono bowiem w nas mówi o tym, co dobre i co złe. Do Boga nie można dojść inaczej, jak tylko idąc za głosem sumienia.


Fragment książki Komentarz do Reguły św. BenedyktaO autorze:Włodzimierz Zatorski OSB (ur. 1953) benedyktyn, fizyk, teolog, filozof. Ukończył studia z fizyki teoretycznej na Uniwersytecie Jagiellońskim (1980 r.) Od 1980 w Opactwie Benedyktynów w Tyńcu, (śluby wieczyste złożył w 1984 r.). Założycieli wieloletni dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów „Tyniec”. Od 2005 do 2009 przeor w Tyńcu, 2010-2013 mistrz nowicjatu. Od 2015 szafarz (ekonom) klasztoru. Od 2002 roku prefekt (opiekun) oblatów świeckich przy Opactwie w Tyńcu. Autor ponad 40 tytułów książkowych w tym 3 tytuły z zakresu duchowości lidera: Podstawy duchowości lidera (2011), Duchowość lidera. Wybrane zagadnienia (2014), Duchowe dylematy lidera (2017). 

Rekolekcje „Oddychać Imieniem”

Modlitwa Jezusowa jest starożytną praktyką modlitewną, która pomaga każdemu i w każdej chwili żyć w łączności z Panem Bogiem. Jej prostota i głębia sprawiają, że nie ma miejsca, sytuacji, stanu, zawodu, który uniemożliwiałby otrzymanie daru modlitwy nieustannej. Drogą do niej jest wierne i wytrwałe przyzywanie Imienia Jezus. „Niech pamięć o Jezusie złączy się z twym oddechem, a wówczas poznasz pożytek wyciszenia” — powiada św. Jan Klimak. Do praktyki tej modlitwy chcemy zaprosić zarówno tych, którzy ją znają, jak i tych, którzy jej nie doświadczyli / Brunon Koniecko OSB /

Newsletter

Zapisz się do naszej listy mailingowej.

Dziękujemy! Za parę minut otrzymasz e-maila z linkiem potwierdzającym subskrypcję...

Coś poszło nie tak...

Darmowy e-book
Skin Color
Layout Options
Layout patterns
Boxed layout images
header topbar
header color
header position